Grzybobranie jako stan umysłu


Czwartek. Miałam wolne, więc spożytkowałam ten czas w domu, ale wybrałam się na pocztę, by wysłać siostrze paczkę . Stoję tam zatem z pudełkiem, kolejka idzie ślimaczym tempem i obserwuję, jak matka z synem debatują przy okienku. Mają pokaźnych rozmiarów pudełko i widzę na nim napis USA. A, zatem wysyłają jakiejś Polonii dary z Ojczyzny. Pani z poczty pyta, co jest w środku bo musi napisać na druczku. Oni patrzą na siebie i jakoś tak bezradnie mówią: no grzyby.

Grzyby - Istnienie grzybów zaobserwowano we wszystkich strefach klimatycznych, przede wszystkim na lądach, ale także w wodach (słodkich i słonych). Do tej pory opisano ok. 70 tysięcy gatunków grzybów, ale brak jednolitych kryteriów nie pozwala na dokładny szacunek, w efekcie ta liczba może być wyższa. Szacuje się, że co roku charakteryzuje się średnio 1700 nowych gatunków grzybów. Korzystając z danych uzyskanych z obszarów, na których rozpoznano większość organizmów żywych, przypuszcza się, że istnieje ok. miliona gatunków grzybów. (Wikipedia)

Wiecie, że w Holandii zbieranie grzybów po lasach jest nagradzane mandatem? Wydawało mi się to dziwna, gdyż polska złota jesień zawsze kojarzyła mi się z wyprawą z koszykiem i scyzorykiem, z czyszczeniem i suszeniem i tą świąteczną grzybową.

Nie wiem, jak jest w Stanach, ale skoro była wysyłana paczka z grzybami, możliwe, że jesteśmy Grzybowym Królestwem, nasze grzyby są najlepsze! Lubię chodzić po lesie, choć nie mam takich zdolności wypatrywania prawdziwków, ale moim marzeniem jest pójść ze świnią na trufle, to by było dopiero coś! Pozostawiam to jednak pomyślnym wiatrom, do tej pory byłam jedynie na polowaniu na bażanty*.

Co do grzybów – przytrafiła nam się ostatnio zabawna historia. Otóż Moja Druga Połówka znalazła na Internetach superfelgi, które miały być dla Znajomego z Dalekich Stron i pretekstem, by nas wreszcie odwiedził. Nie zrobił tego do tej pory, ale felgi zostały umówione do zakupu i pojechaliśmy na pobliskie prowincje sfinalizować zakup. Nie zastaliśmy nikogo w domu, zatem ja zostałam odwieziona do mamy, do Domu nr 1, a w drodze powrotnej właściciel SuperFelg już był. Potargowane, kupione, spakowane do bagażnika, gdy Ex Właściciel Części mówi: chwileczkę, mam coś dla pana. Znika w stodole i dumnie przynosi trzy grzyby na drucikach. Mówi, bo ja pracuję w fabryce kapci**. I czasem robią testy podeszw, wylewają do kubeczków gumę i jak zastygnie, sprawdzają sprężystość. I to tak rośnie w tym kubku i ja pomyślałem, że szkoda tego wyrzucać. Więc zabieram, wycinam nóżkę, maluję i są. Jak pan ma ogródek to będzie ładnie, mówi nieśmiało. Tak oto staliśmy się posiadaczami Grzybów z Kapci.

Kiedyś wysłałam mojemu przyjacielowi z Indii wiadomość, którą zakończyłam ikonką grzyba, tak po prostu (bardzo lubię grzyby od czasów dzieciństwa i pamiętam długie godziny, kiedy je z atlasu przerysowywałam do zeszytu). Wtedy pomyślałam, ciekawe, czy oni w ogóle jedzą grzyby. I wtedy się dowiedziałam, że popełniłam Wielką Gafę. Otóż grzyby są praktycznie nieużywane w kuchni indyjskiej ze względu na wybitnie tamasowy charakter, co oznacza gunę ignorancji. Wszystko cokolwiek robi osoba w gunie ignorancji, nie jest dobre ani dla niej samej, ani dla innych. Zatem wysłanie Hindusowi grzyba nie jest najlepszym pomysłem. Kurtyna.

*Bażanty. Będąc nianią na wsi w Glostershire nie miałam wielu możliwości znalezienia znajomych, więc moja Angielska Rodzina postanowiła znaleźć ich za mnie. Mieli zaprzyjaźnioną rodzinę z wiktoriańskim domem i dzieckiem, którym opiekować się miała niania z Polski, zatem postanowiono zeswatać nas, byśmy połączyły się Przyjaźnią na Całe Życie, niczym z Zielonych Wzgórz. Gdy ją zobaczyłam z białych szpilkach i białym futrze, nie zapałałam chęcią posiadania znajomych na emigracji AT ALL, ale było już za późno. Wszyscy stwierdzili, że będzie super i wywieziono mnie tam na pobyt z noclegiem. Dobrze, nie z takimi sytuacjami w życiu musimy się zmierzyć a i nie warto oceniać ludzi powierzchownie, więc spakowałam parę fatałaszków i zdałam się na ślepy los. Tematy się pojawiły, pojawiła się nowa sytuacja i miejsce, następnego dnia mieli po mnie przyjechać. Zrobił się wieczór i nikt z moich Angielskich Opiekunów, u których ja byłam opiekunką, nie przyjechał. Zadzwoniłam, na co otrzymałam odpowiedź, że o mnie zapomnieli i mają grypę i żebym przyjechała taksówką. Poirytowało mnie to mocno, gdyż z racji odległości przejazd taksą to trzy czwarte mojej tygodniowej wypłaty, ale pocieszyło mnie, że sami zaprezentowali się średnio w oczach swoich bogatych znajomych, którzy stwierdzili, że w takim razie mogę zostać jedną noc dłużej, a oni w niedzielny poranek zabiorą mnie na polowanie na bażanty. Całą noc śniła mi się wielka strzelba i moje niecelne strzały do ptaków, z refleksją, że i tak żadnemu nie zrobię krzywdy, bo przecież strzelać nie umiem. Rano pożyczono mi kalosze i pojechaliśmy na włości, gdzie zebrało się dziesięciu lordów, płacących po kilkaset funtów za wydarzenie, a mi przydzielono rolę chodzenia z patykiem po lesie i wydawania dziwnych dźwięków, by poderwać bażanty do lotu. Poczułam, że znowu się sfrajerowałam. Niby to wyróżnienie i moje „stanowisko pracy” miało nawet jakąś nazwę, w dodatku dostałam za to przysłowiowego grosza, a raczej funta, ale nie tak to sobie wyobrażałam. Kurtyna!

**Mojej przyjaciółki siostra otrzymała po znajomości swoją pierwszą pracę w tejże fabryce. Czesała tam kapcie. Siedzisz i czeszesz je, by miały włosie w jedną stronę, po czym pakujesz do pudełka. Podobno to elitarne stanowisko i nie tak łatwo je zająć.

Klamrą zamykającą ten opis niech będzie fakt, że teraz lasy jeszcze kwitną od grzbów, więc może warto oderwać się od pandemicznej grzybni uzależnienia od internetu i przesiadywania w domu i wybrać się do lasu, z koszem, wiaderkiem po farbie lub reklamówką z popularnej sieci sklepów. Przy okazji polecam sfotografować mech, zachłysnąć się powietrzem przesiąkniętym wilgocią i popatrzeć w górę. Drzewa mają piękne liście i zwracają naszą uwagę na niedoścignione piękno otaczającego nas świata. Nawet tak trudnego świata, jaki jest teraz...

Komentarze

Popularne posty